poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 2



CLARY

Po tym do czego doszło pomiędzy mną a Jacem całą noc nie mogłam zasnąć gdyż rozmyślałam o moim pocałunku z nim gdy go całowałam jedna część mnie mówiła „odepchnij go i spoliczkuj to przecież morderca” zaś druga „przecież go pragniesz, niech nie przestaje”. Jedyne wyjście to przestać o nim myśleć, lecz nie wiem czy możliwe, bym zapomniała ten pocałunek ma takie słodkie usta NIE! STOP! CLARY FREY OPANUJ SIE! od jutra postaram się go unikać może wtedy przestane o nim myśleć, tak to jedyne wyjście.

JACE

Siedziałem właśnie w swoim pokoju w instytucie gdy do drzwi zapukało moje przybrane rodzeństwo.
- Jace to ja Isabel mogę wejść
- Jasne – odpowiedziałem – o co chodzi Izy
- O dziewczynę z klubu dowiedziałeś się czemu na widziała, przecież mieliśmy runy – zapytał Alec
- Nie wiem ona udaje że niczego nie widziała - odpowiedziałem
- Jace musisz dowiedzieć się co ona wie i kim jest – zażądała Isabel
- Ale czemu akurat ja – zapytałem zaskoczony
- Bo się jej podobasz kretynie nie widzisz jak się na ciebie ciągle gapi – powiedziała już poddenerwowana Izabel
- Widzę ale co jedno z drugim ma wspólnego
- Poderwij ja spraw by ci zaufała i dowiedz się kim ona u diabla jest, bo jeśli służy Valentinowi może trzeba będzie się jej jakoś pozbyć
- Więc mam ja wykorzystać?- zapytałem zaskoczony i nieco zbulwersowany tym co wymyśliła Izabel choć muszę przyznać ze pomysł mi się podobał
- Nie każę przecież ci się z nią przespać tylko umówić na jedną randkę możesz to chyba zrobić.
- Eh no dobra niech wam będzie – powiedziałem na odczepnego po czym dodałem - a teraz wybaczcie ale jestem zmęczony. - miałem już dość wykładu Izabel, kiedy tylko Alec wraz z Iz wyszli z mojej sypialni położyłem się i zacząłem rozmyślać o Clary lecz nie o tym jak się od niej dowiedzieć czemu nas widziała tylko o jej słodkich ustach jeszcze żadna dziewczyna tak mnie nie zauroczyła jak Clary a muszę przyznać że miałem ich sporo.

CLARY

Kiedy rankiem otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek była godzina 7:00
- Cholera zaspałam – powiedziałam do siebie zrywając się z łóżka wiedziałam że za pół godziny zjawi się Jace więc wzięłam szybki prysznic umyłam zęby i ubrawszy się zeszłam by zjeść szybkie śniadanie miałam nadzieje że uda mi się wyjść nim on się zjawi, zaraz po śniadaniu ucałowałam mamę i biorąc plecak ruszyłam do wyjścia gdy tylko otworzyłam drzwi zderzyłam się z Jacem
- Wybierasz się dokądś – zapytał
- Tak do szkoły – powiedziałam na co on tylko się uśmiechną
- Jedzmy już inaczej spóźnimy się – powiedział, więc nie mając już wyboru wsiadłam z nim na motor i ruszyliśmy do szkoły kiedy jace zaparkował i pomógł mi zsiąść, podziękowałam mu za podwiezienie.
- Dzięki za podwiezienie – powiedziałam do Jacea i ruszyłam w stronę Cassi która stała wraz z Angela i Molly rozmawiając i zerkając w naszą stronę
- Część dziewczyny – powiedziałam do nowych koleżanek
- Część Clary, widzę że i ciebie już omamił – powiedziała Cassi gdy tylko do nich podeszłam by się przywitać
- Nie omamił, tylko podwiózł Cassi – powiedziałam po czym zmieniłyśmy temat i ruszyłyśmy do szkolnego budynku, pozostała część dnia mijała mi dość spokojnie mimo iż przez cały czas czułam na sobie wzrok Jacea i jego przybranego rodzeństwa. Nie mogłam się doczekać powrotu do domu cale szczęście ze następna lekcja była ostatnią na dziś. Historia nie była moim ulubionym przedmiotem ale przynajmniej mogłam skupić się na tym co mówi Pani Profesor i choć na chwile przestać myśleć o Jacem, dzisiejsza lekcja była poświęcona rewolucji francuskiej pani profesor mówiła dość ciekawie słuchając jej nawet nie zaówarzyłam że zbliża się koniec lekcji
- No dobrze moi drodzy teraz pierwszy, trzeci i piąty rząd spójrzcie za siebie – powiedziała P. Profesor kiedy wszyscy się odwrócili dodała – patrzycie właśnie na swojego partnera, przez tydzień będziecie pracować nad wspólnym projektem jeśli komuś nie odpowiada towarzysz możecie się z kimś zamienić ale proszę byście mnie o tym powiadomili. - Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam że nie trafiłam na Jacea tylko na Ericka który chyba wolałby trafić na kogoś innego lecz mimo to uśmiechną się i zgodził się na współprace. - zadanie będzie polegać na napisaniu o czasach tuż przed rewolucją i o zmianach jakie zaszły po rewolucji następnie porównacie to ze sobą i razem napiszecie o zmianach jakie zaszły oraz czy wyszły one na lepsze czy gorsze to tyle. - powiedziała profesor i wtem zadzwonił dzwonek i wszyscy ruszyli do wyjścia z klasy. Kiedy podeszłam do swojej szafki zjawił się przy mnie Erick.
- To jak kiedy się spotykamy – zapytał
- Nie wiem dziś już raczej nie może jutro, daj mi swój numer to jakoś się umówimy
- Ok - powiedział po czym podał mi swój numer a ja dałam mu swój – to do jutra powiedział po czym podszedł do kumpli. Gdy już wychodziłam ze szkoły dogoniła mnie Angela.
- Clay, Clay, zaczekaj - krzyknęła za mną więc się zatrzymałam
- Muszę z tobą porozmawiać – powiedziała zadyszana, gdy już do mnie dotarła
- Co się stało - zapytałam zdziwiona
- Widzisz bo mam do ciebie prośbę chodzi o ten projekt z historii
- Niech zgadnę chcesz się zamienić za partnerów?
- Tak skąd wiesz?
- Nie jestem ślepa Angelo widzę jak patrzysz na Ericka i nie rozumie czemu jeszcze ze sobą nie jesteście skoro ty się w nim kochasz a on w tobie.
- Co ? Skąd wiesz że mu się podobam?
- Och mówiłam już nie jestem ślepa
- Więc jak zamienisz się?
- No dobrze ale muszę z nim pogadać a ty powiedz swojemu o zamianie no i powiedz Pani Profesor
- Dobra dzięki Clary mam u ciebie dług – powiedziała chciałam jeszcze zapytać jej z kim przyjdzie mi pisać projekt bo zwykle nie zapamiętuje gdzie kto siedzi w klasie poza tym jestem jeszcze nowa więc wszystkich jeszcze nie znam, ale ona już odeszła uśmiechnięta od ucha do ucha, więc wróciłam spacerkiem do domu. Gdy byłam już na miejscu weszłam do swojego pokoju i zmęczona rzuciłam się na łóżko nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam, a od czasu gdy po raz pierwszy go ujrzałam, śniłam i nim.

Sen:
Clary nawet nie wiedziała skąd znalazła się w jakimś zaułku osunęła się na ziemie płacząc, nagle tuż przed nią pojawił się Jace który zaczął ją pocieszać.
- Clary będzie dobrze wstań i nie płacz już – powiedział pomagając jej wstać - posłuchaj jestem Nocnym Łowcą i już zawsze będę cie chronił ryzykując własnym życiem i nie tylko dlatego że jesteś jedną z nas ale dlatego że cię kocham i pójdę z tobą wszędzie mój aniele – powiedział Jace delikatnie łapiąc ja za podbródek i zmuszając by spojrzała mu w oczy po czym otarł jej łzy ona zaś nic nie mówiąc zbliżyła się do Jacea i niepewnie złączyła swoje usta z jego on zaś pogłębił pocałunek, całowali się namiętnie pożądając siebie nawzajem
och jace – wyszeptała Clary między pocałunkami ciężko dysząc po chwili oderwali się od siebie spoglądając sobie głęboko w oczy...


Nagle ze snu wyrwał mnie głos mamy.
- Clary zejdź na obiad – zawołała mama
- Rany to już ta godzina – powiedziałam do siebie spoglądając na zegarek było już grubo po 16:00
- Clary – zawołała zniecierpliwiona mama
- Już schodzę – odkrzyknęłam po czym zeszłam do kuchni
- Clary muszę wyjść nie będzie mnie kilka godzin poradzisz sobie – zapytała mama pokazując mi co gdzie jest
- Jasne przecież nie jestem już dzieckiem, a tak pro-po to dokąd idziesz? - zapytałam zaciekawiona
- Muszę się spotkać z Lukiem
- Czyli masz randkę? - zapytałam
- Nie Clary, Luck to przyjaciel – powiedziała mama próbując się tłumaczyć
- Akurat więc na zwykłą pogawędkę z przyjacielem tak się wystroiłaś – powiedziałam do mamy mierząc ją wzrokiem od góry do dołu
- Lepiej uważaj co mówisz moja panno – powiedziała po czym wyszła ja zaś zostałam sama kiedy już skończyłam jeść obiad zmyłam talerz i ruszyłam w stronę sypialni kiedy byłam już w połowie schodów prowadzących do mojego pokoju usłyszałam dzwonek do drzwi więc natychmiast zbiegłam otworzyć myśląc że to pewnie Saimon gdyż już dawno z nim rozmawiałam. Gdy tylko je otworzyłam ujrzałam w nich chłopaka który był zarówno moim koszmarem jak i marzeniem.
- Jace, co ty tu robisz ? – zapytałam prosto z mety
- Wow miłe powitanie
- Przepraszam nie mam zbyt dobrego humoru – powiedziałam próbując jakoś wytłumaczyć moje zachowanie
- Nie szkodzi, a odpowiadając na twoje pytanie to przyszedłem bo mamy razem pisać ten projekt z historii – powiedział machając zeszytem i szeroko się uśmiechając
- Co ?! Więc to ty jesteś partnerem Angeli – powiedziałam zaskoczona
- Byłem teraz jestem twoim przecież się z nią zamieniłaś
- Tak ale tylko dlatego że mnie o to prosiła, lecz gdybym wiedziała że to z tobą przyjdzie mi pisać w życiu bym się nie zgodziła już wole napisać to sama, poza tym jaszcze nie mówiłam o zmianie Erickowi więc da się to jeszcze odkręcić.
- Niestety za puźno rozmawiałem już z Erickiem – powiedział zadowolony
- Co?! - spytałam zaskoczona
- No dobrze niech będzie wejdź – powiedziałam zrezygnowana zapraszając Jacea do środka kiedy wszedł zaprowadziłam go do salonu – rozgość się a ja pójdę po książki – dodałam po czym poszłam do swojego pokoju po książki - boże i co ja mam teraz zrobić przecież miałam go unikać – powiedziałam do siebie gdy już byłam w sypialni.

JACE

Kiedy Clary poszła po książki zacząłem się rozglądać po salonie na kominku stały zdjęcia małej Clary oraz zdjęcie Clary i jakiejś kobiety którą wydawało mi się że już gdzieś ją widziałem. C.D.N.


Zdjęcia:


Mała Clary

Clary i Jocelyn
To zdjęcie zrobiłam osobiście co o nim sądzicie? Piszcie na Czacie. ;)

1 komentarz:

  1. No nareszcie się doczekałam. Rozdział super, bardzo ciekawy.
    Coś mi się wydaje, że ciężko będzie im pisać ten referat :)
    Czekam na więcej.
    Dużo weny życzę!

    OdpowiedzUsuń