niedziela, 5 października 2014

Rozdział 3



CLARY

Gdy wróciłam z książkami do salonu ujrzałam Jacea trzymającego w reku moje zdjęcie z mamą.
- Co robisz ? - powiedziałam podchodząc i zabierając mu zdjęcie z rąk
- Nic ja tylko.... - zaczął chcąc się tłumaczyć
- Zostaw to mamy prace do napisania – powiedziałam odstawiając zdjęcie po czym podeszłam do kanapy i usiadłszy rozłożyłam książki na ławie stojącą przede mną Jace zaś usiadł na przeciwległym końcu kanapy.
- Ok więc od czego zaczynamy - zapytałam
- Może ty opisz czasy po rewolucji a ja przed rewolucja
- No dobrze – zgodziłam się i usadowiwszy się wygodnie zabraliśmy się za pisanie starałam się cokolwiek napisać ale nie potrafiłam zamiast tego rysowałam jakiś symbol w zeszycie i na dodatek ta świadomość że on jest tak blisko i że jeszcze nie tak dawno o nim śniłam dobijała mnie, czasem mój wzrok mimowolnie podnosił się znad kolan na których trzymałam zeszyt i zawieszał na moment na Jacem „ach jaki on przystojny” pomyślałam lecz po chwili skarciłam się w myślach Clary Frey natychmiast przestań o nim myśleć, po czym nachyliłam się po jedną z książek. Nagle poczułam na swojej dłoni dłoń Jacea który sięgał po tą samą książkę gdy odwróciłam wzrok okazało się ze nasze twarze dzielą centymetry czułam jak serce zaczyna mi szybciej bić kiedy spoglądał mi głęboko w oczy a jego usta niepewnie zbliżają się do moich, musiałam coś zrobić nie mogłam pozwolić by znów mnie pocałował
Przepraszam cię na chwile, zaraz wracam – powiedziałam i natychmiast wstając ruszyłam do ubikacji kiedy tylko tam dotarłam natychmiast przemyłam twarz wodą by ochłonąć po czym oparłam się na umywalce i spojrzawszy w lustro zaczęłam się uspokajać – ok wrócę tam i dokończę ta głupią prace to tylko Jece dam sobie rade po prostu nie będę o nim myśleć muszę wsiąść się w garść – powiedziałam do siebie po czym biorąc dwa głębokie wdechy wróciłam do salonu. Kiedy tylko weszłam do salonu od razu skierowałam się w stronę fotela nie mogłam pozwolić by sytuacja się powtórzyła Jace chyba się domyślił co mi chodzi po głowie bo gdy zobaczył jak siadam na fotelu by być z dala od niego uśmiechną się kpiąco.
- Czemu ode mnie uciekasz Clary ? Wiem że chcesz znów mnie pocałować - zapytał podchodząc i nachylając się nade mną oparł się rękoma na oparciu fotela i przybliżył swoją twarz do mojej.
- Nie uciekam i wyjaśnijmy coś sobie po pierwsze to ty ostatnio mnie pocałowałeś, a po drugie wcale nie mam na to ochoty nie jesteś w moim typie
- Jesteś pewna? Ostatnio odniosłem inne wrażenie – zapytał podnosząc brwi do góry i szeroko się uśmiechając, a nasze usta dzieliły ze 2 mm czułam jak serce mi wali coraz szybciej. W obecności Jacea zapomniałam o tym że jeszcze kilka dni temu nim przyjechałam do Nowego Jorku miałam chłopaka z którym byłam bardzo szczęśliwa, a w zasadzie chyba dalej mam bo nie zerwaliśmy oficjalnie z Kevinem 


Kevin McCartney

obiecał mi że będziemy w kontakcie a nawet że mnie wkrótce odwiedzi w Nowym Jorku dlatego nie mogę myśleć o Jacem jak by to o mnie świadczyło.
- Tak a teraz wracajmy do pracy – powiedziałam odpychając go od siebie choć czułam że pewna część mnie wolała by teraz wpić się w usta Jacea. Lecz nie mogę, nie tylko ze względu na to co widziałam w klubie, ale przede wszystkim ze względu na Kevina.
- Jak chcesz ale wiem że jeszcze zmienisz zdanie – powiedział wracając na swoje miejsce po jakichś 2 godzinach pracy Jace wyszedł a ja zostałam sama ze swoimi myślami.

JACE

Gdy wyszedłem od Clary wsiadłem na motor i ruszyłem do instytutu kiedy tylko byłem na miejscu poszedłem wprost do swojej sypialni kładąc się na łóżku zacząłem rozmyślać o Clary miałem tylko dowiedzieć się co ona o nas wie a zamiast tego chyba się w niej zakochuje pierwszy raz czuje coś takiego, miałem sporo dziewczyn ale przy żadnej nie czułem tego, co czuje przy Clary. Nurtowało mnie jeszcze to zdjęcie znad kominka na którym Clary była z mamą, mógłbym przysiądź że już gdzieś widziałem tą kobietę, z moich rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
- Jace możemy pogadać – powiedziała Iz
- Jasne wejdź - odpowiedziałem
- I jak ci idzie z Clary dowiedziałeś się już czegoś – zapytała
- Nie Iz jeszcze nie
- szkoda, więc pracuj nad nią dalej a póki co Hoge chce z nami się widzieć jest w bibliotece pewnie chodzi o Clary
- Co ? Powiedzieliście mu o niej ? - zapytałem z niedowierzaniem przecież Hoge zechce się jej pozbyć moje przybrane rodzeństwo to sami idioci
- Musieliśmy – powiedziała Iz – jace nie mogliśmy dłużej tego ukrywać przed Cleve wiesz przecież jak oni poważnie traktują tych którzy coś przed nimi ukrywają więc wybacz ale osobiście nie chce podpaść Cleve. - słysząc to od razu zerwałem się z łóżka i pobiegłem do Hoga.
- Witaj Jace
- Witaj Hoge, wzywałeś mnie? - zapytałem starając się zachować spokój
- Tak, czemu nie mówiłeś mi o pannie Clary – spytał Hoge z oskarżycielskim tonem
- Bo nie ma o czym – powiedziałem wzruszając ramionami
- Oj a mi się wydaje że jest widziała was w klubie mimo iż mieliście runy
- Nie jesteśmy tego pewni dlatego nic nie wspominałem powiedział bym ci ale chciałem najpierw się upewnić,- mówiłem próbując się usprawiedliwić po czym dodałem - mam nadzieje ze nie niepokoiłeś jeszcze Cleve
- Nie, ale daje ci tydzień na dowiedzenie się czegoś potem jak nie przyniesiesz mi żadnych wiadomości o tej dziewczynie dam znać Cleve i oni się nią zajmą. A teraz bierz rodzeństwo i idźcie na łowy na Golden St. pojawiła się aktywność.
- Dobrze Hoge, już idziemy – odpowiedziałem po czym ruszyłem do wyjścia przechodząc obok jakiejś gabloty w której była wystawiona stara bron łowców ujrzałem też na wierzchu leżący album ze zdjęciami nocnych łowców nie dowierzałem kiedy mój wzrok spoczął na jednym ze zdjęć na którym widniała matka Clary. - Hoge kim jest ta kobieta ze zdjęcia? - zapytałem zaś Hoge podchodząc spojrzał na zdjęcie

 i odpowiedział
- To Jocelyn Morgenstern jedna z najbardziej utalentowanych Nocnych Łowczyń mojego pokolenia. Zaginęła kilka lat temu ciała nie znaleziono ale ślad po niej zaginą dlatego oficjalnie uznano ją za zmarłą, ale czemu o nią pytasz.
- Tak tylko z ciekawości, wybacz Hoge ale lepiej już pójdę Alec i Iz się pewnie niecierpliwią.
- Dobrze idź i pamiętaj masz tydzień – przestrzegł mnie Hoge
- Dobrze odpowiedziałem i czym prędzej ruszyłem do drzwi wiedziałem już po części co jest grane i czemu tamtej nocy w klubie Clary nas widziała mimo iż mieliśmy runy była córką Jocelyn Morgenstern co sprawiło że płynie w niej krew nocnego łowcy. Nagle zdałem sobie sprawę że Hoge przecież powiedział o aktywności demona na Golden St. a przecież właśnie tam mieszka Clary nie czekając na Aleca i Iz pobiegłem do zbrojowni po czym założyłem szybko strój nocnego łowcy i zabrawszy swoją broń wsiadłem na motor i ruszyłem do Clary. Kiedy tylko dotarłem na miejsce usłyszałem jej krzyk który dobiegał z jej domu gdy tylko tam wpadłem ujrzałem demona ruszającego wprost na Clary.

CLARY

Siedziałam właśnie na pietrze w swoim pokoju i rozmyślałam o Jacem i o tym co do niego czuje kiedy posłyszałam nagle jakiś hałas dobiegający z kuchni natychmiast więc poszłam to sprawdzić byłam pewna że to mama wróciła z zakupów więc zwlekając się z łóżka powoli zeszłam chcąc pomóc jej je rozpakować lecz gdy zaczęłam schodzić po schodach usłyszałam jakieś warczenie kiedy tylko spojrzałam w dół, u stup schodów ujrzałam czarnego dobermana
- Skont ty się tu wziąłeś – powiedziałam do zwierzaka i już miałam ruszyć w jego stronę gdy nagle pies zaczął się wściekać a jego oczy zrobiły się zupełnie białe najpierw powoli zaczęłam się wycofywać lecz gdy pies zaczął się zmieniać w coś co nie sposób opisać to co sil w nogach zaczęłam uciekać do swojego pokoju lecz wbiegając do pomieszczenia potknęłam się o dywan a gdy tylko se odwróciłam to Coś zmierzało prosto na mnie zaczęłam się cofać krzycząc z przerażenia i wtedy nagle pojawił się On zabijając potwora.


FILM JEST CZĘŚCIĄ OPOWIADANIA BY ZROZUMIEĆ DALSZY CIĄG ROZDZIAŁU OBEJRZYJ PODCZAS CZYTANIA



- Kim ty u diabla jesteś – krzyknęłam do Jacea
- Nocnym Łowcą tak jak i ty Clary
- Co?? Co ty bredzisz jakim Łowcą nagle z dołu usłyszeliśmy głos mojej mamy
- Clary?!!!

JOCELYN

Kiedy weszłam do domu ujrzałam zdemolowane schody natychmiast ruszyłam w stronę pokoju Clary wołając ją.
- Clary?!!! Clary?!!! - bałam się że to Valentine mnie znalazł odetchnęłam z ulgą gdy tylko Clary wybiegła z swojego pokoju.
- Mamo ! - krzyknęła i podbiegła wpadając w moje ramiona
Tu coś było ii... - zaczęła Clary lecz natychmiast jej przerwałam gdy tylko ujrzałam za nią Nocnego Łowce popchnęłam Clary za siebie i ruszyłam na Nocnego Łowce odkąd uciekłam z instytutu i Valentina nie ufałam żadnemu z nich, był dobrze wyszkolony ale ja byłam lepsza. - mamo nie on uratował mi życie – krzyknęła i wtedy zaprzestaliśmy walki. - a teraz do jasnej cholery wytłumaczcie mi co tu się dzieje.
C.D.N.











1 komentarz:

  1. Fajny rozdział, chociaż trochę mało tu Ciebie. Większość to opisane sceny z filmu, chyba że tylko ja mam takie wrażenie. Ale pisz szybko, ja czekam.
    Życzę dużo weny! :)

    OdpowiedzUsuń