poniedziałek, 13 października 2014

Pomysł???

POMYSŁ ???

Witam wszystkich czytelników. Bardzo potrzebuje abyście pomogli mi podjąć pewną decyzje otóż wpadłam dziś na pomysł napisania opowiadania o jakimś sławnym nastoletnim piosenkarzu (wybór piosenkarza pozostawiam wam) który zdaniem swojego agenta i swoich rodziców by móc ruszyć w następną trasę koncertową musi ukończyć publiczne liceum. Kiedy przychodzi do szkoły dziewczyny wprost rzucają się na niego oprócz Jane która jest bardzo mądra ale nieśmiała mimo iż ten piosenkarz jest jej idolem. Lecz pewne okoliczności sprawią że to właśnie Jane stanie się obiektem zainteresowania piosenkarza.

Jeśli myślicie że to dobry pomysł na opowiadanie to głosujcie w komentarzach lub piszcie na GG 50339911.
NIE oznacza – Nie pisz
TAK oznacza - Pisz

Ci którzy zagłosują na TAK niech dodatkowo napiszą Imię i Nazwisko piosenkarza którego proponują.

niedziela, 5 października 2014

Rozdział 3



CLARY

Gdy wróciłam z książkami do salonu ujrzałam Jacea trzymającego w reku moje zdjęcie z mamą.
- Co robisz ? - powiedziałam podchodząc i zabierając mu zdjęcie z rąk
- Nic ja tylko.... - zaczął chcąc się tłumaczyć
- Zostaw to mamy prace do napisania – powiedziałam odstawiając zdjęcie po czym podeszłam do kanapy i usiadłszy rozłożyłam książki na ławie stojącą przede mną Jace zaś usiadł na przeciwległym końcu kanapy.
- Ok więc od czego zaczynamy - zapytałam
- Może ty opisz czasy po rewolucji a ja przed rewolucja
- No dobrze – zgodziłam się i usadowiwszy się wygodnie zabraliśmy się za pisanie starałam się cokolwiek napisać ale nie potrafiłam zamiast tego rysowałam jakiś symbol w zeszycie i na dodatek ta świadomość że on jest tak blisko i że jeszcze nie tak dawno o nim śniłam dobijała mnie, czasem mój wzrok mimowolnie podnosił się znad kolan na których trzymałam zeszyt i zawieszał na moment na Jacem „ach jaki on przystojny” pomyślałam lecz po chwili skarciłam się w myślach Clary Frey natychmiast przestań o nim myśleć, po czym nachyliłam się po jedną z książek. Nagle poczułam na swojej dłoni dłoń Jacea który sięgał po tą samą książkę gdy odwróciłam wzrok okazało się ze nasze twarze dzielą centymetry czułam jak serce zaczyna mi szybciej bić kiedy spoglądał mi głęboko w oczy a jego usta niepewnie zbliżają się do moich, musiałam coś zrobić nie mogłam pozwolić by znów mnie pocałował
Przepraszam cię na chwile, zaraz wracam – powiedziałam i natychmiast wstając ruszyłam do ubikacji kiedy tylko tam dotarłam natychmiast przemyłam twarz wodą by ochłonąć po czym oparłam się na umywalce i spojrzawszy w lustro zaczęłam się uspokajać – ok wrócę tam i dokończę ta głupią prace to tylko Jece dam sobie rade po prostu nie będę o nim myśleć muszę wsiąść się w garść – powiedziałam do siebie po czym biorąc dwa głębokie wdechy wróciłam do salonu. Kiedy tylko weszłam do salonu od razu skierowałam się w stronę fotela nie mogłam pozwolić by sytuacja się powtórzyła Jace chyba się domyślił co mi chodzi po głowie bo gdy zobaczył jak siadam na fotelu by być z dala od niego uśmiechną się kpiąco.
- Czemu ode mnie uciekasz Clary ? Wiem że chcesz znów mnie pocałować - zapytał podchodząc i nachylając się nade mną oparł się rękoma na oparciu fotela i przybliżył swoją twarz do mojej.
- Nie uciekam i wyjaśnijmy coś sobie po pierwsze to ty ostatnio mnie pocałowałeś, a po drugie wcale nie mam na to ochoty nie jesteś w moim typie
- Jesteś pewna? Ostatnio odniosłem inne wrażenie – zapytał podnosząc brwi do góry i szeroko się uśmiechając, a nasze usta dzieliły ze 2 mm czułam jak serce mi wali coraz szybciej. W obecności Jacea zapomniałam o tym że jeszcze kilka dni temu nim przyjechałam do Nowego Jorku miałam chłopaka z którym byłam bardzo szczęśliwa, a w zasadzie chyba dalej mam bo nie zerwaliśmy oficjalnie z Kevinem 


Kevin McCartney

obiecał mi że będziemy w kontakcie a nawet że mnie wkrótce odwiedzi w Nowym Jorku dlatego nie mogę myśleć o Jacem jak by to o mnie świadczyło.
- Tak a teraz wracajmy do pracy – powiedziałam odpychając go od siebie choć czułam że pewna część mnie wolała by teraz wpić się w usta Jacea. Lecz nie mogę, nie tylko ze względu na to co widziałam w klubie, ale przede wszystkim ze względu na Kevina.
- Jak chcesz ale wiem że jeszcze zmienisz zdanie – powiedział wracając na swoje miejsce po jakichś 2 godzinach pracy Jace wyszedł a ja zostałam sama ze swoimi myślami.

JACE

Gdy wyszedłem od Clary wsiadłem na motor i ruszyłem do instytutu kiedy tylko byłem na miejscu poszedłem wprost do swojej sypialni kładąc się na łóżku zacząłem rozmyślać o Clary miałem tylko dowiedzieć się co ona o nas wie a zamiast tego chyba się w niej zakochuje pierwszy raz czuje coś takiego, miałem sporo dziewczyn ale przy żadnej nie czułem tego, co czuje przy Clary. Nurtowało mnie jeszcze to zdjęcie znad kominka na którym Clary była z mamą, mógłbym przysiądź że już gdzieś widziałem tą kobietę, z moich rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
- Jace możemy pogadać – powiedziała Iz
- Jasne wejdź - odpowiedziałem
- I jak ci idzie z Clary dowiedziałeś się już czegoś – zapytała
- Nie Iz jeszcze nie
- szkoda, więc pracuj nad nią dalej a póki co Hoge chce z nami się widzieć jest w bibliotece pewnie chodzi o Clary
- Co ? Powiedzieliście mu o niej ? - zapytałem z niedowierzaniem przecież Hoge zechce się jej pozbyć moje przybrane rodzeństwo to sami idioci
- Musieliśmy – powiedziała Iz – jace nie mogliśmy dłużej tego ukrywać przed Cleve wiesz przecież jak oni poważnie traktują tych którzy coś przed nimi ukrywają więc wybacz ale osobiście nie chce podpaść Cleve. - słysząc to od razu zerwałem się z łóżka i pobiegłem do Hoga.
- Witaj Jace
- Witaj Hoge, wzywałeś mnie? - zapytałem starając się zachować spokój
- Tak, czemu nie mówiłeś mi o pannie Clary – spytał Hoge z oskarżycielskim tonem
- Bo nie ma o czym – powiedziałem wzruszając ramionami
- Oj a mi się wydaje że jest widziała was w klubie mimo iż mieliście runy
- Nie jesteśmy tego pewni dlatego nic nie wspominałem powiedział bym ci ale chciałem najpierw się upewnić,- mówiłem próbując się usprawiedliwić po czym dodałem - mam nadzieje ze nie niepokoiłeś jeszcze Cleve
- Nie, ale daje ci tydzień na dowiedzenie się czegoś potem jak nie przyniesiesz mi żadnych wiadomości o tej dziewczynie dam znać Cleve i oni się nią zajmą. A teraz bierz rodzeństwo i idźcie na łowy na Golden St. pojawiła się aktywność.
- Dobrze Hoge, już idziemy – odpowiedziałem po czym ruszyłem do wyjścia przechodząc obok jakiejś gabloty w której była wystawiona stara bron łowców ujrzałem też na wierzchu leżący album ze zdjęciami nocnych łowców nie dowierzałem kiedy mój wzrok spoczął na jednym ze zdjęć na którym widniała matka Clary. - Hoge kim jest ta kobieta ze zdjęcia? - zapytałem zaś Hoge podchodząc spojrzał na zdjęcie

 i odpowiedział
- To Jocelyn Morgenstern jedna z najbardziej utalentowanych Nocnych Łowczyń mojego pokolenia. Zaginęła kilka lat temu ciała nie znaleziono ale ślad po niej zaginą dlatego oficjalnie uznano ją za zmarłą, ale czemu o nią pytasz.
- Tak tylko z ciekawości, wybacz Hoge ale lepiej już pójdę Alec i Iz się pewnie niecierpliwią.
- Dobrze idź i pamiętaj masz tydzień – przestrzegł mnie Hoge
- Dobrze odpowiedziałem i czym prędzej ruszyłem do drzwi wiedziałem już po części co jest grane i czemu tamtej nocy w klubie Clary nas widziała mimo iż mieliśmy runy była córką Jocelyn Morgenstern co sprawiło że płynie w niej krew nocnego łowcy. Nagle zdałem sobie sprawę że Hoge przecież powiedział o aktywności demona na Golden St. a przecież właśnie tam mieszka Clary nie czekając na Aleca i Iz pobiegłem do zbrojowni po czym założyłem szybko strój nocnego łowcy i zabrawszy swoją broń wsiadłem na motor i ruszyłem do Clary. Kiedy tylko dotarłem na miejsce usłyszałem jej krzyk który dobiegał z jej domu gdy tylko tam wpadłem ujrzałem demona ruszającego wprost na Clary.

CLARY

Siedziałam właśnie na pietrze w swoim pokoju i rozmyślałam o Jacem i o tym co do niego czuje kiedy posłyszałam nagle jakiś hałas dobiegający z kuchni natychmiast więc poszłam to sprawdzić byłam pewna że to mama wróciła z zakupów więc zwlekając się z łóżka powoli zeszłam chcąc pomóc jej je rozpakować lecz gdy zaczęłam schodzić po schodach usłyszałam jakieś warczenie kiedy tylko spojrzałam w dół, u stup schodów ujrzałam czarnego dobermana
- Skont ty się tu wziąłeś – powiedziałam do zwierzaka i już miałam ruszyć w jego stronę gdy nagle pies zaczął się wściekać a jego oczy zrobiły się zupełnie białe najpierw powoli zaczęłam się wycofywać lecz gdy pies zaczął się zmieniać w coś co nie sposób opisać to co sil w nogach zaczęłam uciekać do swojego pokoju lecz wbiegając do pomieszczenia potknęłam się o dywan a gdy tylko se odwróciłam to Coś zmierzało prosto na mnie zaczęłam się cofać krzycząc z przerażenia i wtedy nagle pojawił się On zabijając potwora.


FILM JEST CZĘŚCIĄ OPOWIADANIA BY ZROZUMIEĆ DALSZY CIĄG ROZDZIAŁU OBEJRZYJ PODCZAS CZYTANIA



- Kim ty u diabla jesteś – krzyknęłam do Jacea
- Nocnym Łowcą tak jak i ty Clary
- Co?? Co ty bredzisz jakim Łowcą nagle z dołu usłyszeliśmy głos mojej mamy
- Clary?!!!

JOCELYN

Kiedy weszłam do domu ujrzałam zdemolowane schody natychmiast ruszyłam w stronę pokoju Clary wołając ją.
- Clary?!!! Clary?!!! - bałam się że to Valentine mnie znalazł odetchnęłam z ulgą gdy tylko Clary wybiegła z swojego pokoju.
- Mamo ! - krzyknęła i podbiegła wpadając w moje ramiona
Tu coś było ii... - zaczęła Clary lecz natychmiast jej przerwałam gdy tylko ujrzałam za nią Nocnego Łowce popchnęłam Clary za siebie i ruszyłam na Nocnego Łowce odkąd uciekłam z instytutu i Valentina nie ufałam żadnemu z nich, był dobrze wyszkolony ale ja byłam lepsza. - mamo nie on uratował mi życie – krzyknęła i wtedy zaprzestaliśmy walki. - a teraz do jasnej cholery wytłumaczcie mi co tu się dzieje.
C.D.N.











piątek, 26 września 2014

Ogłoszenie

W zakładce "Wasze Pomysły" możecie w komentarzach pisać co chcielibyście by znalazło się w opowiadaniu dzięki temu i dzięki wam rozdziały będą pojawiać się szybciej na pewno niektóre pomysły zostaną wykorzystane ;)

poniedziałek, 8 września 2014

Rozdział 2



CLARY

Po tym do czego doszło pomiędzy mną a Jacem całą noc nie mogłam zasnąć gdyż rozmyślałam o moim pocałunku z nim gdy go całowałam jedna część mnie mówiła „odepchnij go i spoliczkuj to przecież morderca” zaś druga „przecież go pragniesz, niech nie przestaje”. Jedyne wyjście to przestać o nim myśleć, lecz nie wiem czy możliwe, bym zapomniała ten pocałunek ma takie słodkie usta NIE! STOP! CLARY FREY OPANUJ SIE! od jutra postaram się go unikać może wtedy przestane o nim myśleć, tak to jedyne wyjście.

JACE

Siedziałem właśnie w swoim pokoju w instytucie gdy do drzwi zapukało moje przybrane rodzeństwo.
- Jace to ja Isabel mogę wejść
- Jasne – odpowiedziałem – o co chodzi Izy
- O dziewczynę z klubu dowiedziałeś się czemu na widziała, przecież mieliśmy runy – zapytał Alec
- Nie wiem ona udaje że niczego nie widziała - odpowiedziałem
- Jace musisz dowiedzieć się co ona wie i kim jest – zażądała Isabel
- Ale czemu akurat ja – zapytałem zaskoczony
- Bo się jej podobasz kretynie nie widzisz jak się na ciebie ciągle gapi – powiedziała już poddenerwowana Izabel
- Widzę ale co jedno z drugim ma wspólnego
- Poderwij ja spraw by ci zaufała i dowiedz się kim ona u diabla jest, bo jeśli służy Valentinowi może trzeba będzie się jej jakoś pozbyć
- Więc mam ja wykorzystać?- zapytałem zaskoczony i nieco zbulwersowany tym co wymyśliła Izabel choć muszę przyznać ze pomysł mi się podobał
- Nie każę przecież ci się z nią przespać tylko umówić na jedną randkę możesz to chyba zrobić.
- Eh no dobra niech wam będzie – powiedziałem na odczepnego po czym dodałem - a teraz wybaczcie ale jestem zmęczony. - miałem już dość wykładu Izabel, kiedy tylko Alec wraz z Iz wyszli z mojej sypialni położyłem się i zacząłem rozmyślać o Clary lecz nie o tym jak się od niej dowiedzieć czemu nas widziała tylko o jej słodkich ustach jeszcze żadna dziewczyna tak mnie nie zauroczyła jak Clary a muszę przyznać że miałem ich sporo.

CLARY

Kiedy rankiem otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek była godzina 7:00
- Cholera zaspałam – powiedziałam do siebie zrywając się z łóżka wiedziałam że za pół godziny zjawi się Jace więc wzięłam szybki prysznic umyłam zęby i ubrawszy się zeszłam by zjeść szybkie śniadanie miałam nadzieje że uda mi się wyjść nim on się zjawi, zaraz po śniadaniu ucałowałam mamę i biorąc plecak ruszyłam do wyjścia gdy tylko otworzyłam drzwi zderzyłam się z Jacem
- Wybierasz się dokądś – zapytał
- Tak do szkoły – powiedziałam na co on tylko się uśmiechną
- Jedzmy już inaczej spóźnimy się – powiedział, więc nie mając już wyboru wsiadłam z nim na motor i ruszyliśmy do szkoły kiedy jace zaparkował i pomógł mi zsiąść, podziękowałam mu za podwiezienie.
- Dzięki za podwiezienie – powiedziałam do Jacea i ruszyłam w stronę Cassi która stała wraz z Angela i Molly rozmawiając i zerkając w naszą stronę
- Część dziewczyny – powiedziałam do nowych koleżanek
- Część Clary, widzę że i ciebie już omamił – powiedziała Cassi gdy tylko do nich podeszłam by się przywitać
- Nie omamił, tylko podwiózł Cassi – powiedziałam po czym zmieniłyśmy temat i ruszyłyśmy do szkolnego budynku, pozostała część dnia mijała mi dość spokojnie mimo iż przez cały czas czułam na sobie wzrok Jacea i jego przybranego rodzeństwa. Nie mogłam się doczekać powrotu do domu cale szczęście ze następna lekcja była ostatnią na dziś. Historia nie była moim ulubionym przedmiotem ale przynajmniej mogłam skupić się na tym co mówi Pani Profesor i choć na chwile przestać myśleć o Jacem, dzisiejsza lekcja była poświęcona rewolucji francuskiej pani profesor mówiła dość ciekawie słuchając jej nawet nie zaówarzyłam że zbliża się koniec lekcji
- No dobrze moi drodzy teraz pierwszy, trzeci i piąty rząd spójrzcie za siebie – powiedziała P. Profesor kiedy wszyscy się odwrócili dodała – patrzycie właśnie na swojego partnera, przez tydzień będziecie pracować nad wspólnym projektem jeśli komuś nie odpowiada towarzysz możecie się z kimś zamienić ale proszę byście mnie o tym powiadomili. - Odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam że nie trafiłam na Jacea tylko na Ericka który chyba wolałby trafić na kogoś innego lecz mimo to uśmiechną się i zgodził się na współprace. - zadanie będzie polegać na napisaniu o czasach tuż przed rewolucją i o zmianach jakie zaszły po rewolucji następnie porównacie to ze sobą i razem napiszecie o zmianach jakie zaszły oraz czy wyszły one na lepsze czy gorsze to tyle. - powiedziała profesor i wtem zadzwonił dzwonek i wszyscy ruszyli do wyjścia z klasy. Kiedy podeszłam do swojej szafki zjawił się przy mnie Erick.
- To jak kiedy się spotykamy – zapytał
- Nie wiem dziś już raczej nie może jutro, daj mi swój numer to jakoś się umówimy
- Ok - powiedział po czym podał mi swój numer a ja dałam mu swój – to do jutra powiedział po czym podszedł do kumpli. Gdy już wychodziłam ze szkoły dogoniła mnie Angela.
- Clay, Clay, zaczekaj - krzyknęła za mną więc się zatrzymałam
- Muszę z tobą porozmawiać – powiedziała zadyszana, gdy już do mnie dotarła
- Co się stało - zapytałam zdziwiona
- Widzisz bo mam do ciebie prośbę chodzi o ten projekt z historii
- Niech zgadnę chcesz się zamienić za partnerów?
- Tak skąd wiesz?
- Nie jestem ślepa Angelo widzę jak patrzysz na Ericka i nie rozumie czemu jeszcze ze sobą nie jesteście skoro ty się w nim kochasz a on w tobie.
- Co ? Skąd wiesz że mu się podobam?
- Och mówiłam już nie jestem ślepa
- Więc jak zamienisz się?
- No dobrze ale muszę z nim pogadać a ty powiedz swojemu o zamianie no i powiedz Pani Profesor
- Dobra dzięki Clary mam u ciebie dług – powiedziała chciałam jeszcze zapytać jej z kim przyjdzie mi pisać projekt bo zwykle nie zapamiętuje gdzie kto siedzi w klasie poza tym jestem jeszcze nowa więc wszystkich jeszcze nie znam, ale ona już odeszła uśmiechnięta od ucha do ucha, więc wróciłam spacerkiem do domu. Gdy byłam już na miejscu weszłam do swojego pokoju i zmęczona rzuciłam się na łóżko nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam, a od czasu gdy po raz pierwszy go ujrzałam, śniłam i nim.

Sen:
Clary nawet nie wiedziała skąd znalazła się w jakimś zaułku osunęła się na ziemie płacząc, nagle tuż przed nią pojawił się Jace który zaczął ją pocieszać.
- Clary będzie dobrze wstań i nie płacz już – powiedział pomagając jej wstać - posłuchaj jestem Nocnym Łowcą i już zawsze będę cie chronił ryzykując własnym życiem i nie tylko dlatego że jesteś jedną z nas ale dlatego że cię kocham i pójdę z tobą wszędzie mój aniele – powiedział Jace delikatnie łapiąc ja za podbródek i zmuszając by spojrzała mu w oczy po czym otarł jej łzy ona zaś nic nie mówiąc zbliżyła się do Jacea i niepewnie złączyła swoje usta z jego on zaś pogłębił pocałunek, całowali się namiętnie pożądając siebie nawzajem
och jace – wyszeptała Clary między pocałunkami ciężko dysząc po chwili oderwali się od siebie spoglądając sobie głęboko w oczy...


Nagle ze snu wyrwał mnie głos mamy.
- Clary zejdź na obiad – zawołała mama
- Rany to już ta godzina – powiedziałam do siebie spoglądając na zegarek było już grubo po 16:00
- Clary – zawołała zniecierpliwiona mama
- Już schodzę – odkrzyknęłam po czym zeszłam do kuchni
- Clary muszę wyjść nie będzie mnie kilka godzin poradzisz sobie – zapytała mama pokazując mi co gdzie jest
- Jasne przecież nie jestem już dzieckiem, a tak pro-po to dokąd idziesz? - zapytałam zaciekawiona
- Muszę się spotkać z Lukiem
- Czyli masz randkę? - zapytałam
- Nie Clary, Luck to przyjaciel – powiedziała mama próbując się tłumaczyć
- Akurat więc na zwykłą pogawędkę z przyjacielem tak się wystroiłaś – powiedziałam do mamy mierząc ją wzrokiem od góry do dołu
- Lepiej uważaj co mówisz moja panno – powiedziała po czym wyszła ja zaś zostałam sama kiedy już skończyłam jeść obiad zmyłam talerz i ruszyłam w stronę sypialni kiedy byłam już w połowie schodów prowadzących do mojego pokoju usłyszałam dzwonek do drzwi więc natychmiast zbiegłam otworzyć myśląc że to pewnie Saimon gdyż już dawno z nim rozmawiałam. Gdy tylko je otworzyłam ujrzałam w nich chłopaka który był zarówno moim koszmarem jak i marzeniem.
- Jace, co ty tu robisz ? – zapytałam prosto z mety
- Wow miłe powitanie
- Przepraszam nie mam zbyt dobrego humoru – powiedziałam próbując jakoś wytłumaczyć moje zachowanie
- Nie szkodzi, a odpowiadając na twoje pytanie to przyszedłem bo mamy razem pisać ten projekt z historii – powiedział machając zeszytem i szeroko się uśmiechając
- Co ?! Więc to ty jesteś partnerem Angeli – powiedziałam zaskoczona
- Byłem teraz jestem twoim przecież się z nią zamieniłaś
- Tak ale tylko dlatego że mnie o to prosiła, lecz gdybym wiedziała że to z tobą przyjdzie mi pisać w życiu bym się nie zgodziła już wole napisać to sama, poza tym jaszcze nie mówiłam o zmianie Erickowi więc da się to jeszcze odkręcić.
- Niestety za puźno rozmawiałem już z Erickiem – powiedział zadowolony
- Co?! - spytałam zaskoczona
- No dobrze niech będzie wejdź – powiedziałam zrezygnowana zapraszając Jacea do środka kiedy wszedł zaprowadziłam go do salonu – rozgość się a ja pójdę po książki – dodałam po czym poszłam do swojego pokoju po książki - boże i co ja mam teraz zrobić przecież miałam go unikać – powiedziałam do siebie gdy już byłam w sypialni.

JACE

Kiedy Clary poszła po książki zacząłem się rozglądać po salonie na kominku stały zdjęcia małej Clary oraz zdjęcie Clary i jakiejś kobiety którą wydawało mi się że już gdzieś ją widziałem. C.D.N.


Zdjęcia:


Mała Clary

Clary i Jocelyn
To zdjęcie zrobiłam osobiście co o nim sądzicie? Piszcie na Czacie. ;)

niedziela, 24 sierpnia 2014

Rozdział 1



Rozdział dedykuje wszystkim którzy pomogli mi przy napisaniu go wielkie dzięki kochani ;)


CLARY:

Kiedy miałam zaledwie 10 lat musiałam opuścić Nowy Jork z nieznanych mi wtedy powodów. Jednak po 7 latach mieszkania Chicago wracam do Nowego Jorku. Kiedy wychodziłam z taksówki ujrzałam nasz stary dom i wtem powróciły wspomnienia pamiętam jak jako małe dziecko bawiłam się z Saimonem w ogródku rozrabialiśmy na maksa. Chciałabym znów zobaczyć mojego przyjaciela z dzieciństwa Simona. Zapewne spotkam go jutro w szkole choć nie mam zupełnej ochoty tam iść nienawidzę pierwszych dni w nowej szkole lecz nie mam wyjścia. Kiedy usilnie wyjmowałam walizki z bagażnika podszedł do mnie jakiś chłopak proponując pomoc.
- Daj pomogę ci Clary – powiedział chłopak
- Przepraszam ale czy my się znamy? - zapytałam zdziwiona że chłopak zna moje imię
- Daj spokój Clary naprawdę aż tak się zmieniłem
- Saimon ?
- We własnej osobie – powiedział po czym teatralnie się ukłonił ja zaś tylko się uśmiechnęłam i rzuciłam mu się na szyje – aaa Clary udusisz mnie – szepną natychmiast się od niego odsunęłam
- Wybacz ale tyle czasu cie nie widziałam stęskniłam się za tobą
- Ja za tobą tez marchewko – powiedział pamiętam jak gdy byliśmy dziećmi Saimon zawsze gdy chciał mi dokuczyć nazywał mnie „Marchewką”, a ja tego nie znosiłam
- Chcesz oberwać – powiedziałam robiąc groźną minę on zaś tylko widząc to się zaśmiał po czym wzięliśmy bagaże i wnieśliśmy do mojego dawnego pokoju kiedy rozejrzałam się po pomieszczeniu wróciły wspomnienia – boże nie mogę uwierzyć że kiedyś tego słuchałam – powiedziałam zrywając ze ściany plakaty zespołu „Caught In The Act” oraz Benjamina Boyce.
- Może wyjdziemy gdzieś wieczorem powspominamy dawne czasy – zaproponował Saimon
- Wiesz co Saimon może to i dobry pomysł ale najpierw muszę się tu ogarnąć.
- Wróciła stara dobra Clary!- Wrzasnął Simon. Zaśmiałam się i rzuciłam w niego poduszką. Otworzyłam jedną z walizek i zaczęłam szukać czegoś odpowiedniego. Po chwili znalazłam odpowiednie rzeczy. Szybko weszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Kiedy już z niego wyszłam osuszyłam ciało i włosy. Ubrałam się w przygotowane rzeczy i zrobiłam mocniejszy make up. Po chwili włosy upięłam na bok. Co nadało mojej stylizacji rockowy styl.



- I jak wyglądam - zapytałam Saimona który ujrzawszy mnie wytrzeszczył oczy nie mogąc wydusić z siebie słowa, zupełnie go zamurowało.
- Zabójczo – odpowiedział po chwili
- Ee tam, wcale nie – powiedziałam machając ręką
- Uwierz mi wiem co mówię – powiedział pewny swoich słów
- Więc jeśli wyglądam zabójczo to czemu jeszcze stoisz? Powinieneś być martwy - zapytałam podnosząc jedna brew do góry na co Saimon robiąc minę umarlaka rzucił się na łóżko gdy tylko to zobaczyłam oboje wybuchliśmy gromkim śmiechem było zupełnie jak za starych dobrych czasów gdy jeszcze byliśmy dziećmi.
- To dokąd idziemy – zapytał po chwili Saimon
- Nie wiem ty znasz to miasto lepiej pewnie wiele się tu zmieniło
- Niewiele, proponuje byśmy poszli do „Jazz Club” może spotkamy tam Ericka
- No nie wiem, a czy istnieje jeszcze ten klub „Pandemonium” zawsze byłam ciekawa jak tam jest
- Tak istnieje ale nie wiem czy nas wpuszczą
- Ale możemy spróbować jak nas nie wpuszczą to pójdziemy gdzie indziej co ty na to?
- Zgoda niech będzie.

***


Kiedy dotarliśmy na miejsce nie chciano nas wpuścić do klubu.
- Nie mogę was wpuścić - rzucił hardo jeden z ochroniarzy stojący przy bramce i przepuszczający jakiegoś nawet przystojnego chłopaka widocznie był stałym klientem dlatego od razu mógł wejść.
- Dobrze w takim razie pójdziemy już, ale mógłby pan nam jeszcze powiedzieć co oznacza tan symbol na szyldzie ? - zapytałam uprzejmie wskazując na szyld gdy chłopak już wchodził do klubu.


-Jaki symbol? - zapytał ochroniarz był wyraźnie zdumiony patrząc na mnie jak na totalną idiotkę i właśnie wtedy ten nieznajomy przystojniak podszedł do ochroniarza szepcząc mu coś do ucha.
- Właśnie. Jaki Clary? - zapytał Saimon ze zdziwieniem
- Naprawdę nie widzisz ? - zapytałam z niedowierzaniem ślepi są czy co?

- Dobrze możecie wejść - powiedział ochroniarz obok którego nie było już tajemniczego nieznajomego – ja zaś tylko wzruszyłam ramionami i zadowolona weszłam z Saimonem do klubu gdy tylko weszliśmy byłam w szoku nie spodziewałam się że ten klub może być taki duży na dodatek było tam pełno ludzi.

- Super jakoś się upchniemy powiedział Saimon  
- Nie narzekaj jest super
- Ta jasne – przyznał od niechcenia Saimon po czym dodał proponując – Clary chcesz drinka?

- Tak – odparłam Saimon usłyszawszy to ruszył w stronę baru, ja zaś weszłam na parkiet by trochę się poruszać tańcząc ujrzałam jak przy barze siedzi chłopak dzięki któremu weszliśmy do klubu, patrzył wprost na mnie do czasu gdy w wejściu na schodach nie pojawiła się ona, była brunetką o długich włosach, ubrana była w białą długą suknie a na reku miała złotą bransoletę w kształcie węża dziewczyna wyglądała jak anioł. Chłopak siedzący przy barze ujrzawszy ją od razu wstał i ruszył w jej stronę zaciekawiona podążyłam wzrokiem za nim miałam już się odwrócić bo nie będę przecież gapić się jak się całują, lecz nim odwróciłam wzrok ujrzałam jak bransoleta dziewczyny zaczęła się poruszać niczym żywy wąż 


mój nieznajomy natychmiast od niej odskoczył chcąc uciec ale ona zamachnęła się i bransoleta zamieniła się w bat którym przyciągnęła go z powrotem nagle obok niej znalazło się dwóch tajemniczych chłopaków obydwaj byli ubrani na czarno jeden z nich przytrzymywał biedaka drugiego zaś za dobrze nie widziałam gdyż miał kaptur na głowie ujrzałam tylko jak wyciąga miecz i z satysfakcją przebija nim ofiarę. Widząc całe zajście pisnęłam tak głośno że każdy spojrzał na mnie jak na wariatkę, tylko oczy tych morderców spojrzały na mnie ze zdziwieniem.


- Clary co się stało – zapytał Saimon który natychmiast znalazł się przy mnie
– Zabili go – powiedziałam wskazując palcem na morderców lecz on słysząc to też spojrzał na mnie jak na wariatkę

- Clary tam nikogo nie ma – powiedział Saimon nie więżąc mi gdy przeniosłam z powrotem swój wzrok w tamta stronę dwójka z nich już wychodziła z klubu a trzeci jeszcze chwile mi się przyglądał po czym również wyszedł.


- Clary zaczekaj – krzykną Saimon biegnąc za mną gdy wychodziłam z klubu, chciałam jak najszybciej wrócić do domu.
- Nie wierzysz mi – powiedziałam obruszona
- Clary to nie tak po prostu jesteś jedyną osobą która to widziała a poza tym to niedorzeczne kto by popełnił morderstwo w klubie pełnym ludzi i nikt poza tobą miał by tego nie widzieć to obłęd, może ktoś ci coś dodał do drinka i to ci się przewidziało
- Jak nie chcesz mi wierzyć to nie, wiem co widziałam – odparłam pewna siebie
- Ok ok, przepraszam, nie gniewaj się dopiero wróciłaś nie chce się z tobą kłócić. - powiedział Saimon patrząc na mnie smutnym wzrokiem zawsze gdy robił ta smutna minę mu ustępowałam.
- Nie to ja przepraszam może rzeczywiście coś mi się przewidziało – powiedziałam lecz mimo to i tak wiedziałam swoje ale również nie miałam ochotę na kutnie Saimonem był jak na razie jedyną znajomą mi osobą odkąd wróciłam do Nowego Jorku i nie chciałam zniszczyć naszej znajomości. Kiedy Saimon odwiózł mnie do domu umówiliśmy się że razem pojedziemy następnego dnie do szkoły.
- Przyjadę po ciebie jutro rano to pojedziemy razem do szkoły, to wprowadzę cię we wszystko – zaproponował
- Zgoda, to dobranoc - powiedziałam dając mu przyjacielskiego całusa w policzek po czym wyszłam z auta Saimona i ruszyłam do domu.

***

Kiedy weszłam do domu mama już spała więc po cichu poszłam do swojego pokoju i wyjąwszy z walizki piżamę poszłam wziąć szybki prysznic po czym po czym ubrałam piżamę i poszłam do łóżka po wieczorze pełnym wrażeń nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Wczesnym rankiem obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno w którym niestety nie było jeszcze firanek miałam jeszcze sporo czasu by zacząć się zbierać do szkoły więc by zabić wolny czas postanowiłam zrobić coś pożytecznego, więc wstałam i zaczęłam rozpakowywać wszystkie pudła na których widniał napis „Pokój Clary” byłam już w połowie gdy zerknęłam na zegarek była 07:15
- Cholera spóźnię się – powiedziałam sama do siebie po czym szybko przerwałam rozpakowywanie i wziąwszy szybki prysznic znalazłam odpowiednie ciuchy i ubrałam się po czym zeszłam na śniadanie jak się okazało w kuchni czekał już Saimon z mamą która robiła mi kanapki.
- Już jesteś – zapytałam zdziwiona że jest za wcześnie
- To ja powinienem zapytasz czemu jeszcze nie gotowa – odparł po czym dodał – streszczaj się to twój pierwszy dzień w nowej szkole poza tym musimy jeszcze znaleźć miejsce by zaparkować.
- Ok to my już idziemy - powiedziałam do mamy biorąc od niej kanapki po czym czym dodałam – zjem po drodze to na razie mamo – i ucałowawszy ja wyszłam wraz z Saimonem kiedy zajechaliśmy na parking,  wysiedliśmy.z auta i ruszylśmy w stronę budynku szkoły. Mieliśmy jeszcze sporo czasu do pierwszej lekcji, wiec postanowiliśmy nieco się po niej rozejrzeć. Po kilkunastu minutach pożegnałam się z Simonem, który miał lekcje w innej sali i weszłam do klasy. W środku panował gwar. Niektórzy siedzieli na ławkach i gawędzili wesoło. Więc poczułam się nieco osamotniona. Chciałam, żeby Simon ze mną był. Poprawiłam nerwowo rączkę torby i ruszyłam do ławki tuz przed biurkiem nauczyciela. Po kilku minutach do sali wszedł pewnym krokiem tęgi mężczyzna o nalanej twarzy z dziennikiem pod pacha. Uczniowie od razu zamilkli i porozstawiali ławki do poprzednich pozycji. Nauczyciel zmierzył wzrokiem gromadę młodzieży zebranej w klasie. Ale jego wzrok na dłużej spoczął na mnie, więc mocno się zarumieniłam z nerwów.
- Ty jesteś zapewne tą nową uczennicą
- Tak nazywam się Clary Frey – powiedziałam wstając
- Witamy a teraz siadaj na miejsce, a wy uspokójcie się już – powiedział nauczyciel zwracając się do mnie potem do klasy która zapewne to o mnie tak plotkowała. Po trzech godzinach lekcyjnych ruszyłam do stołówki biorąc tace z jedzeniem zaczęłam rozglądać się za Saimonem lecz na razie nigdzie go nie widziałam więc zaczęłam szukać wolnego miejsca.
- Clay chodź do nas - krzyknęła jakaś blondynka wesoło machając więc ruszyłam w jej stronę – Dobrze zapamiętałam jesteś Clary? - zapytała gdy podeszłam do niej i jej znajomych
- Tak a ty to...
- Przepraszam nie przedstawiłam się mam na imię Cassandra Roberts 


Cassandra Roberts


mamy razem historie, ale mów mi Cassie, siadaj – powiedziała zapraszając mnie do stolika – poznaj Angele, Molly, Chrisa, Deana, Erica – powiedziała wskazując na każdego z osobna.
- Cześć - powiedziałam i usiadłam z nowymi znajomymi chwile rozmawialiśmy i na horyzoncie pojawił się Saimon gdy tylko mnie ujrzał natychmiast się do nas przysiadł nie minęła minuta od przybycia Saimona i do stołówki weszli oni.
- Cassie kim oni są szepnęłam do nowej znajomej – dyskretnie wskazując na morderców z klubu.
- To Lightwoodowie ta dziewczyna to Isabel nie jest zbyt towarzyska, a ten szatyn to Alec jej brat ale nie interesują go żadne dziewczyny
- A on ? - zapytałam widząc chłopaka a raczej morderce z klubu - jest taki przystojny ? - powiedziałam lecz po chwili sama skarciłam się w myślach „co ja wygaduje to przecież morderca”
- A to, Jace Wayland przybrany brat Isabel i Aleca, a i zgadzam się jest przystojny wszystkie dziewczyny się za nim uganiają ale to dupek nigdy nie miał żadnej na stałe jego najdłuższy związek trwał 2 dni poważnie nawet nie zawracaj sobie nim głowy nie warto wykorzysta cie i porzuci.
- Nie zamierzałam, tak tylko pytam – powiedziałam po czym obejrzałam się jeszcze na Jacea i wtedy nasze spojrzenia się spotkały, nie wiem ile to trwało ale poczułam jak moje serce przyspiesza więc natychmiast odwróciłam wzrok musiałam natychmiast stamtąd wyjść – wiecie co trochę źle się czuje wrócę wcześniej do domu spotkamy się jutro powiedziałam po czym zaczęłam wstawać od stolika.
- Podwiozę cie – powiedział Saimon podnosząc się
- Nie zostań poradzę sobie poza tym ktoś musi mnie usprawiedliwić – powiedziałam uśmiechając się do Saimona
- Dobra jak chcesz – powiedział po czym usiadł na miejsce a ja ruszyłam do wyjścia lecz nagle drogę zastąpił mi Jace
- Cześć jestem Jece a ty to zapewne Clary – powiedział witając się i przedstawiając jak gdyby widział mnie po raz pierwszy chciał chyba sprawdzić czy go poznaje „chcesz się tak bawić to się zabawmy” pomyślałam
- Tak mam na imię Clary i wybacz ale śpieszę się do domu – skłamałam
- Podwiozę cie – zaproponował „mam dać się pod wieść mordercy o nie” pomyślałam
- Wybacz ale nie wsiadam do auta z nieznajomym – powiedziałam chcąc jakoś delikatnie odmówić
- Po pierwsze nie autem tylko motorem, a po drugie właśnie ci się przedstawiłem, a ty mi więc już się znamy powiedział szeroko się uśmiechając.
- No dobrze niech ci będzie, ale prosto do domu – zastrzegłam
- Zgoda – powiedział po czym wyszliśmy razem. Kiedy dotarliśmy przed mój dom Jace pomógł mi zsiąść z motoru po czym odprowadził mnie na ganek.
- Może pojedziemy jutro razem do szkoły – zaproponował
- Nie wiem czy... - zaczęłam lecz on mi przerwał wchodząc wpół zdania
- Będę o 07:30 – powiedział po czym pocałował mnie w kącik ust, a potem nawet nie wiem kiedy jego usta złączyły się z moimi. C.D.N.

***

Chce was prosić o komentarz przy tym rozdziale by wiedzieć czy ciągnąć tą opowieść czy sobie darować bardzo liczę na wszą opinie.


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Prolog

OPOWIADANIE NA PODSTAWIE




PROLOG
Nigdy nie przypuszczałam że w moim życiu zdarzy się coś takiego odkąd wróciłam do Nowego Jorku moje życie się zmieniło, a przyczyną tych zmian był Jace Wayland, wciągną mnie on do swojego mrocznego świata i przez to uwierzyłam w rzeczy przez które patrzyłam teraz na świat inaczej, a na dodatek zakochałam się w chłopaku w którym nie powinnam. Nazywam się Clary Frey i opowiem wam historie nie tylko o prawdziwej miłość ale też i poświęceniu, odwadze, walce o lepsze jutro.